Nadszedł oczywiście moment powrotu do domu. Z Niallem nie byliśmy, parą lecz czułam, że żal mi jest go opuszczać. Po naszym pocałunku, dużo rozmawialiśmy.
Poznałam go nie jako gwiazdę One Direction, ale jako Nialla Horana. Niezwykłego chłopaka o uwodzicielskim
Irlandzkim akcencie. Uzgodniliśmy, że zostaniemy przyjaciółmi. Nie wyszło by nam jako para... On gwiazda, ja
zwykła dziewczyna z przedmieścia. Nie pasujemy do siebie.
Oczywiście zdążyłam poznać Liama, Louisa i Zayna.
Nie pojechaliśmy autobusem. Chłopcy użyczyli nam jedno ze swoich aut, i swojego kierowcę.
Na pożegnanie przytuliliśmy się, a z Nialla ucałowałam w policzek.
Łza zakręciła mi się w oku. Lecz nic nie trwa wiecznie.
Tym razem droga zajęła nam tylko półtora godziny. Byłyśmy bardzo zmęczona.
Na szczęście Judy miała dziś spać u mnie.
- Dziękuje - powiedziała do mnie cicho
- Za co?
- Za wszystko - wyjaśniła całując mnie w policzek, dokładnie w to samo miejsce gdzie pocałował mnie Niall.
Było jeszcze dość wcześnie. Więc poszliśmy zjeść kolacje.
Moich rodziców nie było w domu, ponieważ wyjechali dziś rano z rodzicami Judy, na trzydniową wycieczkę po Londynie.
Po kolacji przebrałyśmy się w piżamę i położyłyśmy się do łóżka. Długo gadałyśmy.
O godzinie 22.00 postanowiłyśmy, włączyć telewizję.
Po godzinie oglądania, padłyśmy wycieńczone dzisiejszym, i wczorajszym dniem.
Marzenia się spełniają. Warto je mieć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz