Dziś wstałyśmy o 6 rano. W domu byłam tylko ja, Judy, El i Danielle.
Na sam początek przyjechała fryzjerka, kuzynka Dan. Zrobiła nam piękne fryzury. Moje włosy upięła w pięknego koka, sprawiła , że wyglądały... ładnie. Dziewczyny miały włosy rozpuszczone. Moje musiały być spięte, do welonu.
Następna była wizyta u kosmetyczki. Wszystko poszło bardzo dobrze.
Właśnie się ubierałam, kiedy do domu weszli chłopcy. Najpierw wszedł Harry. Miał zasłonięte oczy rękami i zapytał :
- Możemy wejść?
- NIE! - odpowiedziałyśmy prawie równocześnie, wywalając go z pokoju
Później usłyszeliśmy tylko "Łaski Bez!" i trzaśnięcie drzwiami wejściowymi.
Przed kościołem byliśmy o 10.50... Za 10 minut ślub.
Zamknęłam oczy, i poczułam powiew wiatru. W tym momencie usłyszałam głos mojej matki "Jesteśmy z Ciebie dumni, kochanie!". Uśmiechnęłam się i poczułam jak Judy ciągnie mnie za rękę.
- Gotowa? - zapytała
Ze stresu, tylko pokiwałam głową na "tak".
Stanęłyśmy przed drzwiami kościoła. Przy moim boku pojawił się już Louis. Miał mnie on odprowadzić do ołtarza. Był to on, gdyż był on najstarszy, a ja nie miałam, ojca, ani nikogo innego.
Usłyszałam muzykę weselną. Wzięłam głęboki oddech, i poszliśmy.
Po otworzeniu drzwi, zobaczyłam Nialla, stojącego tuż koło księdza. Uśmiechną się na mój widok.
Kiedy stanęłam na przeciwko Nialla, Lou pocałował mnie w rękę i odszedł, do ławki.
Wszystko poszło gładko.
W końcu nadszedł ten moment.
Oboje powiedzieliśmy "Tak". W odpowiedzi usłyszeliśmy:
- Możecie się pocałować.
Nie czekaliśmy długo... Wszyscy bili nam brawa. Judy się popłakała, a ja?
Ja, nigdy nie byłam taka szczęśliwa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz