niedziela, 17 czerwca 2012

(24) USG, pokój dla małego człowieka i niespodziewani goście.

      Dziś dzień USG. Trzeba sprawdzić czy dziecko do tej pory się dobrze rozwija i można już usłyszeć bicie serca. Niallowi bardzo zależało na tym, żeby mógł pójść ze mną. Po wielu godzinach błagań... uległam.
O godzinie 9.00 wyszliśmy z domu. Pojechaliśmy autem.
Niall był bardzo zestresowany.
Z USG wyszło, że dziecko rozwija się prawidłowo. Gdy słuchaliśmy bicia serca maluszka... Niall popłakał się ze wzruszenia.
- Jeśli chce pani znać płeć dziecka... - zaczął lekarz - to w 90% jesteśmy co do niej pewny
Chwilę się nad tym zastanawiałam, lecz Niall popatrzył na mnie błagalnym wzrokiem. Nie mogłam odmówić.
- No więc... Z USG wynika, że maluszek w 90% będzie dziewczynką.
Byłam bardzo zaskoczona... Niall przeczuwał, że będzie to dziewczynka.
Po wyjściu od lekarza, Niall nie mógł powstrzymać emocji.
Musiał już urządzić pokój naszego dziecka...
- A gdzie ty chcesz zrobić ten pokój? Bo  nie ma wolnego!
- Proste! Będziemy małżeństwem, moja droga! Przeprowadzasz się do mnie, a twój pokój zajmie nasze maleństwo.
- Nie! Ty jesteś seksoholikiem! Nie będziesz leżał noc w noc koło mnie!
- Założysz się? - Powiedział uśmiechając się łobuzersko
Postanowiłam się z nim nie droczyć.
Pojechaliśmy do sklepu meblowego... Niall wybrał wszystkie meble.
A nie! Przepraszam. Mogłam wybrać kolor kołyski.
Wróciliśmy do domu... był pusty... wszyscy pojechali do nowo otwartego wesołego miasteczka.
Niall włożył mebelki do mojego pokoju. Postanowił jutro je rozłożyć.
Gdy przeniósł wszystkie meble, zadzwonił do niego telefon.
- Moi rodzice zrobili mi niespodziankę - powiedział do mnie przerażony, gdy tylko się rozłączył - są na lotnisku i muszę po nich jechać.
Byłam przerażona, ale te szczęśliwa, że wreszcie poznam jego rodziców.
Po dwóch godzinach Niall był już w domu z naszymi gośćmi.
Zaniósł ich bagaże na górę. Jeszcze mnie nie widzieli. Blondyn poszedł po mnie do salonu i przyprowadził do rodziców.
- Mamo, Tato... To jest Peggy... Moja... narzeczona. - powiedział zestresowany
Podałam im ręce.
Nie byli zadowoleni, że nie poznali mnie wcześniej.
Byli bardzo dla mnie mili. Zaprosiliśmy ich do kuchni, na herbatę.
Na osobności, Niall wytłumaczył mi, że jego rodzice nie wiedzą o dziecku. Bardzo bał im się powiedzieć.
Na szczęście nie było po mnie widać. Ustaliliśmy, że dowiedzą się w swoim zasie... jednak los nie był po naszej stronie. Po pół godziny Chłopcy z Judy wrócili z wesołego miasteczka.
-Niall! Jak tam tatuśku!? - krzykną Harry, jeszcze kiedy stali w progu - Jak było na USG?
Harry nie był świadomy, że w domu byli rodzice.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz