Tak! Koncert już jutro! Rano obudziła mnie Judy. Oczywiście punkt 6.00 rano, a ona dzwoni. Czasem mam ochotę ją...ZABIĆ! Jednak kiedy już słyszę jej głos... natychmiastowo przechodzi.
- Peggy! Ty jeszcze śpisz! - usłyszałam po drugiej stronie telefonu
- Już nie - odpowiedziałam drażliwie
- To się ciesze. Skoro jutro muszę iść z Tobą na ten koncert, to musimy się fajnie ubrać! Idź się... Odśwież, zjedz śniadanie i za 30 minut będę u Ciebie. Shop Time!
Nie zdążyłam już nic powiedzieć, ponieważ moja kochana Judy się rozłączyła... Zwlokłam się z łóżka i poszłam, (jak to powiedziała Judy) się "odświeżyć". Po pół godziny była już u mnie.
- Siema maleńka - powiedziałam uśmiechając się przyjaźnie
- Hej kocie - odpowiedziała równie promiennie co ja
Poszłyśmy na nasz "Shop Time". Dużo rozmawiałyśmy. W końcu doszłyśmy, do mojego ulubionego tematu.
- No więc... - zaczęła Judy - Jutro ten koncert.
- Tak! Nie wierze, że to już Jutro! Jestem tak szczęśliwa...
- Ciesze się z twojego szczęścia...
- Zobaczysz! Jeszcze będziesz mi dziękować że poszłaś!
-Ta... Na pewno.- Powiedziała niezadowolona
Z zakupów wróciłyśmy po trzech godzinach. Wróciłam z torbą pełną rzeczy... Miałam duży wybór, i nie wiedziałam co miałam założyć, żeby chłopcy mnie zauważyli... Nie... nie wszyscy. Ten jeden. Niall Horan... To na nim mi zależało najbardziej.
W końcu postawiłam, na białej koszulce z napisem "I LOVE IRISH BOYS", zielonych rurkach i oczywiście czarnych Converse. Żeby nie było mi zimno, wzięłam też czarną kurtkę dżinsową.
Przepełniona emocjami, już o 20.30 położyłam się spać.
Nie mogłam się doczekać. Tak blisko chłopaka moich marzeń! W końcu, miejsca w pierwszym rzędzie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz