Jutro mój wielki dzień. Tak właśnie, 1 października...
Nie będę miała wieczoru Panieńskiego. Pójdę z Judy na spacer. Ostatnio w ogóle nie spędzamy razem czasu. Oczywiście chłopcy nie mogą sobie odpuścić i idą do klubu.
Już o godzinie 18 wyszłyśmy z Judy z domu. Nie miałyśmy konkretnego celu.
Za niedługo w ogóle nie będziemy mieć dla siebie czasu... w końcu pojawi się dziecko.
Razem z Judy bardzo długo rozmawiałyśmy.
- Wiesz, Peggy... Ja chyba kocham Harrego
Kiedy to powiedziała, przypomniałam sobie podobne słowa wypowiedziane przez loczka.
- Powiedz mu to
- Ja, się bardzo boję.
- Nie masz czego... on też Cię kocha
- Skąd wiesz? - zapytała
- To widać - odpowiedziałam
Usiadłyśmy na ławce w parku. Mimo późnej godziny, było bardzo ciepło.
Postanowiłyśmy chwilę pomilczeć... pomyśleć o wszystkim.
- Jutro - zaczęła Judy - twój wielki dzień... Cieszysz się?
- Bardzo... ale też bardzo się boję.
- Nie masz czego...Będziesz szczęśliwa... Będziesz miała dziecko, i Nialla.
- I Ciebie - powiedziałam uśmiechając się ciepło
- I mnie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz