Rano wstałam w bardzo dobrym humorze. Obudziłam się koło mojego kochanego blondyna.
Jeszcze słodko chrapał. Poszłam więc wziąć prysznic.
Kiedy wyszłam z łazienki, Niall oczywiście, jeszcze spał.
Zjadła więc śniadanie i poszłam na taras.Wzięłam ze sobą, moją ulubioną książkę. Oczywiście "Zmierzch".
Bardzo się zaczytałam. Nawet nie zauważyłam, kiedy mój blondyn wstał z łóżka. Kiedy się ocknęłam, stał w progu drzwi (oczywiście w samym ręczniku) i patrzył na mnie z uśmiechem.
- Dawno wstałeś? - zapytałam, odwzajemniając uśmiech
- Hmmm... Jakieś, pół godziny temu...
- I stałeś i nic nie robiłeś?
- Jak to nic? Patrzyłem na Ciebie... mógłbym tak całą wieczność - powiedział po czym podszedł do mnie i dał mi buziaka w policzek.
- Teraz, idź się ubierz skarbie - powiedziałam odchodząc od niego
- Dziś też nie?
- Niall... - powiedziałam załamując ręce - zrozum to! Wytrzymaj przez te 5 miesięcy, ponieważ seksu, nie będzie!
- Ale czeemuuu? - zapytał ze smutną minką
- Bo jestem w ciąży kochanie...4 miesiąc od dzisiaj!
Niall (nadal ze smutną miną) poszedł się ubrać.
- A co mamy dzisiaj w planach? - zapytał gdy wrócił z pokoju
- Hmmm... dziś... możemy poleniuchować na plaży.
Niall bardzo się ucieszył... chyba bał się, że czeka go kolejny dzień zwiedzania.
Nie mogłam mu tego zrobić.
Około południa poszliśmy nad morze. Siedzieliśmy tam gdzieś, do 20.
Następnie wyczerpani, promieniami słońca i falami mórz, położyliśmy się spać.
Jutro zadzwonimy do domu.
Dziś byliśmy zbyt zmęczeni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz