Lot przeminą nam bardzo przyjemnie. W domu przywitali nas Chłopcy wraz z Judy.
Dopiero w tym momencie uświadomiłam sobie jak za nimi tęskniłam.
Za radami, Liama. Za zboczonymi tekstami Harrego. Za marchewkami Louisa. Za rapem Zayna. I oczywiście za wszystkim co jest związane z Judy. Za jej głosem, za jej spojrzeniem, za jej krzykiem, za jej uśmiechem... za wszystkim.
Dzisiejszy dzień zaczęłam od tego, od czego zawsze zaczynałam dzień w Londynie.
Oczywiście, od kuchni. Przy stole siedział już Liam, z gotową Lemoniadą dla mnie.
- Nawet nie wiesz jak mi Cię brakowało... - powiedział - przez cały miesiąc sam siedziałem w kuchni, nie mając do kogo otworzyć ust.
- Teraz jestem - odpowiedziałam uśmiechając się do niego promiennie
- Na szczęście...
Siedzieliśmy tak sami około godziny, rozmawiając o tym jak nam miną cały miesiąc.
Po godzinie, do kuchni zszedł Niall.
- Cześć królewno - powiedział, równocześnie wyciągając jedzenie z lodówki
W odpowiedzi uśmiechnęłam się do niego i dałam mu całusa w policzek.
Po śniadaniu poszliśmy do salonu. Umiejscowiłam się na kolanach mojego blondasa.
- Ale brzuszek to Ci urusł, kochana - powiedział uśmiechnięty Zayn
- Tak... Nie ma to jak usłyszeć od mężczyzny, że jest się gruba... - powiedziałam
Wiedziałam oczywiście, że nie to miał na myśli.
- Oj, wiesz, że nie o to chodziło... - zaczął się tłumaczyć
- Wiem, wiem... Gdzie Judy i Harry?
- Pewnie są na górze... zakochańce nasze... - powiedział Liam
- Że co?
- To ty... nie wiesz? Harry oświadczył się Judy - wytłumaczył mi Zayn
- Że Co?!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz