Wczoraj byłam strasznie zmęczona. Już około 18, położyłam się spać... bardzo źle się czułam.
Wstałam około 7.30. W kuchni byli już wszyscy.
To dziwne, bo zawsze wstają po 10.
- Co chcesz na śniadanko kochanie? - zapytał mnie Niall
- Zaskocz mnie - odpowiedziałam
Po 15 minutach moje tosty były już gotowe.
Wzięłam jednego gryza i... Zrobiło mi się strasznie niedobrze.
W minutę byłam już w łazience i wymiotowałam.
- Wszystko dobrze kochanie? - zapytał Niall sprzed łazienki
W odpowiedzi usłyszał moje wymiotowanie...
Wszedł do łazienki gdy skończyłam. Otarł mi buzie chusteczką i mocno przytulił.
- Aż tak źle gotuje? - zapytał ze smutną miną
- Nie... już od wczoraj się źle czuje. Chyba jestem chora.
- To idź się połóż. Zaraz przyniosę Ci herbatę.
Posłuchałam go.
Po 10 minutach miałam już herbatę. Nialll bardzo się o mnie troszczył.
Czułam, że coś jest nie tak.
*** Tydzień później***
W ogóle mi nie przechodziło. Chłopcy poszli nagrywać kawałki na nową płytę, a Judy pojechała odwiedzić swoje starsze siostry.
Obiecałam Niallowi, że dziś pójdę do lekarza.
Ubrałam się i wyszłam z domu. Bardzo słabo się czułam.
U lekarza zrobili dużo różnych badań. Większości nigdy nie miałam.
Na diagnozę czekałam pół godziny.
W końcu doszła do mnie oszałamiająca wieść.
Na świat przyjdzie najmłodszy potomek Horanów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz