Dziś Judy musiała pojechać odwiedzić swojego ośmioletniego brata. Trafił do szpitala. Mieszka on z ich ciocią. Jest bardzo miła, lubię ją.
Chłopcy także wybyli dziś z domu, pojechali na plażę... lecz nie wszyscy. Harry musiał zostać w domu, ponieważ jest bardzo chory. Został dziś ze mną w domu.
Wstałam około godziny 10. Chłopców już nie było. Poszłam na górę, żeby zobaczyć, czy Harry jeszcze śpi.
Jednak, nie było go tam. Pewnie poszedł do kuchni... a nie można mu wstawać! Zastałam go tam.
- Co ty tu robisz?! - zapytałam wściekła - jesteś chory durniu! Miałeś leżeć w łóżku!
- Przepraszam... zrobiłem się głodny...
- Nie... to ja przepraszam... hormony mi buzują...
Uśmiechnęłam się i usiadłam kolo niego.
- Nie boisz się, że się zarazisz? - zapytał
- Nie... Jestem bardzo odporna.
Zrobiłam sobie tosty i poszłam z Harrym do salonu.
Puściliśmy jakiś film.
- Peggy... - powiedział cicho Harry - bo ja Ci muszę coś powiedzieć.
- Mów.
- Bo ja... Bo ja kocham Judy... i nie wiem jak jej to powiedzieć... I ja do niej czuję coś więcej...
- Mów jaśniej.
- Bo ja bym się chciał jej oświadczyć, ale boję się, że ona mnie odrzuci.
- No tym to mnie zaskoczyłeś...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz