środa, 20 czerwca 2012

(35) Hawaje - dzień numer 2

                     Nie będę opisywać wczorajszej nocy. Powiem tylko, że było ostro... Nie spaliśmy całą noc.
Kiedy się obudziłam, Nialla koło mnie, nie było. Co dziwne... w kuchni też go nie było.
Wyszłam więc na taras. Siedział do mnie tyłem, na leżaku. Po chwili zobaczyłam, że ma na sobie tylko ręcznik.
- Idź się ubierz, wstydu oszczędź - powiedziałam uśmiechając się
- Nie ma tu nikogo... I wiem, że wolisz mnie bez tego ręcznika...
- Może trochę... Ale nie teraz! Już mi się ubrać!
- No już się nie denerwuj, kochanie - powiedział, po czym wstał i przyciągną mnie mocno do siebie
Wiedziałam o co mu chodzi... postanowiłam, że dziś nie ulegnę jego niebieskim oczom.
-Nie... Niall... Dziś Nie - powiedziałam dając mu buziaka i odchodząc od niego
Niall poszedł się ubrać, zrezygnowany.
Chyba liczył na inny rezultat.
Kiedy się ubrał, przyszedł do mnie, do kuchni.
Zrobiłam mu duże śniadanie. Kiedy zjadł, postanowiliśmy trochę pozwiedzać.
Hawaje są piękne... pod koniec dnia, Niall zabrał mnie do restauracji, na kolacje.
Było pysznie.
Kiedy wróciliśmy, zadzwoniliśmy do Londynu.
Przywitało nas głośne "Heej"
Później oczywiście, jak się bawimy. I zboczone pytania Harrego.
Po rozmowie, zmęczeni położyliśmy się do łóżka.
- A może... - zaczął Niall kiedy zgasiliśmy światło
- Już mi spać!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz