Dziś 6 grudnia. W domu One Direction, Mikołajki są obchodzone jako Dzień Dziecka.
Oczywiście, Harry bardzo się wykłócał, że jest dzieckiem, ale nikt nie chciał go słuchać.
Rano bardzo się zdziwiłam. Kiedy się obudziłam, zobaczyłam Liama.
- O... cześć Liam... Co ty tu robisz, tak rano?
- Ja przyszedłem złożyć życzenia.
- Co? Ale ja nie jestem dzieckiem...
- Ty nie, ale Nina, to co innego. - powiedział po czym pogłaskał mnie po brzuchu.
Usiadł wtedy na łóżku i złożył życzenia.... mojemu brzuchowi...
Po życzeniach, podał mi do rąk małą paczuszkę.
- Otwórz - powiedział uśmiechnięty
Gdy rozpakowałam paczuszkę, moim oczom ukazały się piękne śpioszki.
Były bardzo malutkie. Były różowe, a na środku był napis "Nina".
-O Mój Bosz... - powiedziałam
Mocno przytuliłam Liama i podziękowałam mu.
Później, zeszłam na dół do kuchni.
Siedział tam Zayn.
- Najlepszego maluszku! - wykrzyczał gdy tylko mnie zobaczył
Oczywiście, nie mówił do mnie tylko do Niny.
Tak jak wcześniej Liam, pogłaskał mnie po brzuchu i dał prezent.
Tym razem były to, maleńkie, prześliczne, różowe buciki.
Gorąco mu podziękowałam.
Wtedy do pokoju wszedł Louis, Harry i Judy.
Oczywiście złożyli mi życzenia... a nie... złożyli Ninie życzenia.
Od Louisa, Nina dostała maleńką żółtą, czapeczkę, a od Harrego i Judy, Piękną niebieską sukienkę.
Po chwili, przypomniałam sobie, o Niallu. Gdzie on jest?
Poszłam sprawdzić do pokoju. O! Był tam.
Był odwrócony do mnie tyłem. Gdy zobaczył, że weszłam, zaczął grać na gitarze.
Po chwili zaczął też śpiewać.
Grał dla mnie "Moments".
Po piosence, podszedł do mnie i powiedział.
- Wszystkiego najlepszego skarby.
Z oczu poleciały mi łzy.
Pierwszy raz dziś, ktoś złożył życzenia, też mi.
Wow! Ktoś o mnie pamiętał!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz