Rano wstaliśmy, bardzo wcześnie.
Ubraliśmy małą w bielutką sukieneczkę.
Do kościoła poszliśmy, o godzinie 10.
Wszystko poszło zgodnie z planem.
Po uroczystości w kościele, przeszliśmy do naszego domu.
Organizacją "imprezy" zajął się Harry, Zayn i Louis.
Jestem z nich bardzo dumna. Nie spodziewałam się tego po nich.
Nad jadalnią (gdzie wszystko się dobywało) powieszone były białe balony.
Przed wejściem napis " Nina Laura Horan "
Taki sam napis był na bananowo-biszkoptowym torcie, zrobionym przez mamę Harrego.
Chłopcy bardzo się postarali.
Impreza minęła bez zarzutów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz