Dziś 20 marca. W szpitalu musiałam siedzieć 2 dni. Nie byłam jednak sama.
Niall i Judy byli ciągle przy mnie, a chłopcy się wymieniali.
Ale do rzeczy. O godzinie 10, razem z moim (i oczywiście Nialla) maleństwem, wróciłam do domu.
Kiedy przyjechaliśmy, Niall kazał mi się iść położyć.
Niezbyt podobał mi się ten plan, lecz on stwierdził, że da radę.
Miałam bardzo straszny sen.
Widziałam drogę... zwykłą, pustą drogę.
Po chwili zza zakrętu wyłoniło się auto.
W aucie siedział Niall, a na tylnych siedzeniach, w nosidełku, znajdowała się Nina.
Niall nie wyrobił na zakręcie... i spadli w ogromną przepaść, której wcześniej nie zauważyłam. Obudził mnie płacz Niny.
Szybko pobiegłam do mojego malucha i mocno ją przytuliłam.
- Jak dobrze, że Cię mam - powiedziałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz